Przedświątecznie
Przerwa między tym a poprzednim wpisem to mniej więcej dwa tygodnie, więc nie jest źle – jakąś normę pewnie wyrabiam. Co ciekawe, jeszcze trzy dni temu, kiedy robiłem pierwsze podejście do tej notki, oprócz zmęczenia i bólu głowy spowodowanego pogody, zaniechałem tego pomysłu, stwierdzając że nie mam właściwie o czym pisać. O ile przez ten czas zdarzyło się parę rzeczy, związanych głównie z MMORPG, to resztę właściwie mógłbym przelać na tekst już wcześniej. Musiałem naprawdę kiepsko się czuć, skoro nie zdawałem sobie z tego sprawy. W dalszym ciągu mam co prawda nadzieję, że ciśnienie się ustatkuję i moje samopoczucie wróci do normy, ale nie jest przynajmniej tak tragicznie jak chociażby przedwczoraj.
Bułki z serem
Czas upływa mi ostatnio głównie na nauce na kolokwia oraz graniu i czytaniu. Do tego dodać należy samokształcenie, głównie w zakresie słówek i znaków. Jeśli chodzi o sprawy uczelniane, to muszę pochwalić się, że po ponad miesiącu czekania i niepewności okazało się, że w tym roku będę jednak dostawał stypendium. Mam nadzieję, że skutecznie zmotywuje mnie to do przygotowań do skrajnie trudnego egzaminu na wyjazd do Japonii. Bardzo wątpię, że uda się go zdać, ale kto wie, może mi się poszczęści.
Ze spraw bardziej życiowych, bodaj dwa tygodnie temu postanowiłem, że będę robił gry. Bynajmniej nie po raz pierwszy, ale nigdy wcześniej nie zabierałem się do tego z takim zapałem. Zacząłem czytać książki mające przybliżyć sposób w jaki można dostać się do firmy zajmującej się developingiem, snuć plany… Bardzo szybko niestety osoba pracująca w branży uświadomiła mi, od jak bardzo złej strony do tematu podchodzę oraz oświeciła, że praca przy tworzeniu gier wygląda trochę inaczej niż to sobie wyobrażałem, z kwalifikacjami potrzebnymi do jej dostania włącznie.
Na szczęście mam jeszcze dwie alternatywy, które zapewne wypróbuję. Pierwsza to pisanie artykułów na serwisy/do prasy branżowej, chociaż na razie jest z tym delikatnie mówiąc licho. Gram.pl nie odpowiada na maile w ogóle, ale jestem w stanie to zrozumieć. Dopiero za drugim razem dołączyłem newsa, który jednak nie został opublikowany – mówi się trudno i ewentualnie próbuje się dalej.
Próbowałem też szczęścia w serwisie Gry-Online, jednak tam również pocałowałem klamkę.
Nie będę nikogo oszukiwał, że mnie to nie zraziło, bo jako osoba woląca wiedzieć na czym stoję zdecydowanie szczęśliwszy byłbym po dostaniu chociażby informacji, żebym spadał na drzewo. Mimo to w dalszym ciągu planuję poczynić pewne kroki w kierunku pisania bardziej “fachowego” – w planach bliższych niż dalszych mam otwarcie pod adresem dotlog.eu bloga, w którym umieszczałbym recenzje/felietony i ewentualnie newsy o tematyce growej. Całość zapewne będzie po angielsku, bo primo – język nieużywany rdzewieje i secundo – w ten sposób więcej osób będzie go mogło przeczytać. Do zrobienia został właściwie jedynie layout, jednak nie mam na niego absolutnie żadnego pomysłu. Liczę na olśnienie podobne do tego, w wyniku którego powstało dotMemories, ale obawiam się, że istnieje ryzyko, iż będę musiał trochę na nie poczekać. Za to obiecać mogę zagnieżdżone komentarze, szukanie i (może) tagi. Tutaj pewnie też wprowadzę te funkcjonalności, ale to dopiero przy przemeblowaniu.
Alternatywa numer dwa to tłumaczenia. Dzięki pewnym znajomościom zacznę niedługo tłumaczyć grę Code Geass DS z japońskiego na polski. Następnie planuję przełożyć coś z angielskiego i oba skrypty spróbować złożyć do odpowiednich firm. Mimo nikłych szans na powodzenie wolę być dobrej myśli, w końcu to zawsze jakieś doświadczenie.
Prosiłbym więc o trzymanie kciuków za powodzenie obu tych planów, wsparcie psychiczne na pewno się przyda.
Film
Co prawda tylko jeden, ale swego czasu było o nim dość głośno. Galerianki bo o nim mowa to ponoć debiut reżyserki Katarzyny Rosłaniec jeśli chodzi o filmy pełnometrażowe. Jest do druga wersja Galerianek – poprzednia, która również jest dziełem pani Katarzyny miała około 30 minut i opowiadała mniej-więcej tę samą historię co pełnometrażówka.
Niestety, wyraźnie widać brak doświadczenia – niektóre sceny nie mają absolutnie żadnego sensu i pozostawiają jedynie widza coraz bardziej skonfundowanego, po innych widać, że miały coś przekazywać, ale nie do końca wyszło. Przekaz jest jasny i pisać o nim nie mam zamiaru. Jeśli ktoś nie orientuje się zupełnie odnośnie tematyki – film opowiada o gimnazjalistce, która żeby być bardziej akceptowana wśród rówieśników chce przyłączyć się do koleżanek parających się prostytucją za “prezenty” i ogólnie pojęty sponsoring. Nie chcąc wpaść w mentorski ton i wychwalać “starych, dobrych czasów” stwierdzę jedynie, że jeśli zjawisko to faktycznie występuje na szerszą skalę, to jest to bardzo… Smutne.
Literatura
Co prawda nie nabyłem ostatnio nowych książek, gdyż opinie znajomych na forum Tanuki skutecznie odstraszyły mnie od obu cykli Trudi Canavan, ale postanowiłem za wrócić do Tigany. Po pierwsze dlatego, że cały czas leży na biurku, przez co czuję się jakby rzucała mi wyzwanie (+zajmuje miejsce), a po drugie, bo lubię czytać a poprzednio ledwo tę książkę nadgryzłem.
Wrażenia po 250 stronach? Zdecydowanie jest źle. Intryga wciąga, a jednoczesne śledzenie losów kilku grup bohaterów zawsze mi się podobało. Niestety, tytuł ten posiada jedną, ogromną jak dla mnie wadę – jest wręcz przeładowany wszelkimi nazwami własnymi oraz dziwnie brzmiącymi imionami. Poza paroma głównymi postaciami i jednym krajem nie mam pojęcia kto jest kim, co gdzie leży i pod czyim jest panowaniem. Z doświadczenia wiem, że tak będzie to wyglądało do samego końca, ale postaram się przetrwać tę niedogodność, bo kiedy historia nie schodzi na politykę jest naprawdę bardzo ciekawie.
Anime
Zapał do oglądania w dniu premiery lub niedługo później nowych odcinków aktualnie wychodzących serii zebrał się i uciekł. Nie mam pojęcia co się stało, ale ani trochę nie mam ochoty nadganiać zaległości. 9 (dziś dojdzie jeszcze jeden) odcinków czeka na obejrzenie, a tutaj klops. Nawet jeśli przy posiłku zaczynam seans, to jak tylko skończę jeść wyłączam odtwarzacz i zajmuję się czymś innym. Jest to o tyle irytujące, że głównym powodem dla którego w ogóle zawracam sobie tym głowę jest ćwiczenie zrozumienia japońskiego ze słuchu, więc nie powinienem traktować tego bynajmniej jak “przyjemności odłożonej na później”. Mam nadzieję, że wszystko szybko wróci do normy, bo mam anime’owego lenia do tego stopnia, że obejrzałem na razie 10 minut najnowszego (i zarazem ostatniego) filmu Kara no Kyoukai, na który czekałem bądź co bądź parę miesięcy.
Gry
To się nazywa pech. Po paru latach mam komputer, na którym mogę grać w nowości i jak na złość na rynku posucha. Na następne dobre gry na blaszaka przyjdzie czekać do lutego-marca 2010, kiedy to premiery będą miały: nowe Aliens vs. Predator, Battlefield: Bad Company 2 i Asssassin’s Creed 2. Jeśli o zapowiedzi chodzi, dziś na GameTrailers pojawił się teaser nowej gry z Transformersów. Szkoda, że zabiera się za to studio, które na koncie ma jedynie dwie średnio-dobre gry (Stranger i Bourne), no ale może pokażą co potrafią. Mam szczerą nadzieję, że w końcu powstanie jakaś dobra gra na tej licencji.
Na razie musi mi wystarczyć nowa Zelda na DSa (Spirit Tracks), przed której zaczęciem muszę skończyć Phantom Hourglass. Główną przeszkodą jest to, że zupełnie nie pamiętam gdzie teraz powinienem się udać i o ile w poprzednich częściach można było dowiedzieć się tego od towarzyszy (łódka, Navi), to tutaj nie wiem nawet, gdzie takową informację zdobyć. Tak więc na razie zrezygnuję z przygód Linka, które zresztą jakiś czas temu mi się przejadły.
Z ciekawych premier na DSa – stosunkowo niedawno wyszła inna gra z “wyższej półki”, a mianowicie Might & Magic: Clash of Heroes. Wbrew tytułowi z poprzednimi M&M nie ma praktycznie nic wspólnego – jest to bowiem RPG z systemem walki zaczerpniętym z gry Critter Crunch wzbogaconym o umiejętności specjalne postaci itp. Jeśli lubicie tego typu szybko uzależniające tytuły logiczne, polecam spróbować. Sam aktualnie zagrywam się w oparte na Bejeweled Biotronic na facebooku i o ile w PuzzleQuescie (ta sama mechanika) szło mi kiepsko, to tutaj jestem prawie najlepszy wśród znajomych. Przyjemne na szybkie odstresowanie lub zabicie czasu.
Dla relaksu urządzamy też w mieszkaniu przynajmniej jeden mecz dziennie przez Quake Live’a. Dueling Keeps, 3 vs. 3, czyli my kontra świat. Dla wszystkich graczy w Q3 dość istotna informacja – dwa dni temu zmieniono hitboxy (strefy, trafiając w które zadajemy obrażenia) z prostopadłościennych na cylindryczne. Jest to znaczna poprawa, przynajmniej w teorii – osobiście nie zauważyłem żadnej różnicy.
MMORPG
Owszem, po zakupieniu pełnej wersji Aiona i nabiciu 30 poziomu zarzekałem się, że już nigdy nie zagram w WoWa. “Bo Aion to to samo, tylko lepsze i ma world pvp”. Życie jednak jak to ma w zwyczaju zweryfikowało te słowa i po raz kolejny wróciłem do Azeroth. Po raz pierwszy chyba mam też opłacone konta w dwóch różnych MMO, ale związane jest to raczej ze stypendium oraz faktem, że w Aiona do czasu wprowadzenia większych zmian nie mam zamiaru wracać.
Co skłoniło mnie do tej decyzji? Grind. Tylko tyle i aż tyle. Produkcja NCSoftu jest do cna azjatycka mimo prób maskowania tego przez questy i mniejszą ilość doświadczenia potrzebną do zdobywania kolejnych poziomów. W dalszym ciągu jednak proces jest bardzo żmudny, a zadań mających stanowić zamiennik wyrzynania kolejnych tysięcy potworów na wyższych levelach po prostu brakuje. W sytuacji, kiedy MMORPG ma być dla mnie odskocznią, na którą poświęcać planuję około godziny dziennie, zabicie przez ten czas 50 mobów i ewentualne szukanie drużyny do instancji to nie najlepszy sposób na jego spędzenie.
Tutaj WoW zdecydowanie prowadzi, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę naprawdę ciekawe (szczególnie w porównaniu do poprzednich) i nietypowe questy. Dodatkowo levelować da się też bardzo skutecznie przez Battlegroundy, co jest kolejnym plusem. Na koniec wspomnę o ostatniej aktualizacji (3.3.0), która wprowadza system automatycznego szukania drużyny do instancji – w przypadku graczy bezgildyjnych, takich jak ja, jest to pomysł idealny, gdyż eliminuje potrzebę wrzeszczenia na Generalu i LFG za każdym razem, kiedy będę musiał zrobić jakiś quest w dungeonie.
Jeśli więc gracie na serwerze Sylvanas (przeniosłem tam postać z Venture, bo jednak duże zaludnienie to ogromna zaleta), dajcie znać.
Ciekawostka: (by Marcin)
Około 1/3 (!) ludzi jest nosicielami gruźlicy.
Zapytania:
grafika trzech kroli
jak zrobić lalkę z akrylu
zrywanie paznokcia Przereklamowane. Zarówno jeśli chodzi o ból, jak i skuteczność…
jak zrobić dużego anioła Zapewne podobnie jak małego.
ostatni odcinek twarzą ameli
napisać recenzję z jednego odcinka m jak miłość
co znaczy ad rem po lacinie
dragon age hentaii Facepalm. A raczej “Rule 34″.
force unleashed+nie mozna zmienić rozdzielczości w launcherze Owszem, można.
imiona nieznanych dziewczyn emo
gry dziewczyńskie, i mają być sims
jak jest po chinsku połpasiec
problemy z devil may cry 4 nero wolno chodzi Problemy z komputerem, jest słaby.
jak ulozyc kulki w machinarium Prawidłowo.
jak zaznaczyc lokacje aion Bodaj Ctrl albo Shift + RMB na mapie.
jak zmienic jezyk w ninja blade W opcjach.
jak zrobic sobie fryzura na pusha
kucie mieczy samurajskich
praca dyplomowa zabójstwo w afekcie
stodolowe wiersze
zdjecia zmutowanych ludzi
Spokojnego weekendu
Keii
PS: Dzisiejszy avatar z Hasemo jest autorstwa Crofe.

December 12th, 2009 at 01:14
A wiesz, że coś jest na rzeczy z tą Tiganą… Za pierwszym razem mnie pokonała i nie pamiętałam z niej praktycznie niczego poza Dianorą (jakoś tak). Dopiero za drugim mnie wciągnęła. Dość mocno. Więc to chyba trzeba czytać dwa razy XD
[Reply]
December 12th, 2009 at 10:19
Miała być ciekawostka o węgierskim i góralach!
[Reply]
December 12th, 2009 at 10:36
Miała, ale kiedy szukałem szczegółów okazało się, że sprawa nie jest chyba taka prosta.
[Reply]
December 12th, 2009 at 12:12
Nie wiem czego chcesz od Canavan :> Jej książki są świetne. Cały pierwszy.. cykl mam w domu, wciągnął mnie po całości, z drugiego, póki co mam tylko pierwszy tom za który obecnie nie mam czasu się zabrać ale niedługo nadrobię. Nie wiem czy znajomi z Tanuki mają gust taki sam jak Ty, ale wydaje mi się, że najlepiej sprawdzić jest na własnej skórze. Przeczytasz kawałek i albo skończysz albo rzucisz w kąt :P
W każdym razie, jeśli byś się przekonał, niekoniecznie do kupna, to pierwszy tom mogę Ci po świętach przywieźć :P
[Reply]
December 12th, 2009 at 16:22
Po tej ciekawostce mój kaszel zaczął mi się wydawać podejrzany. Nie rób mi tego więcej.
Co do “Galerianek” – to nie jest kwestia “starych, dobrych czasów”. Przykro mi, ale autorka Ameryki nie odkryła. Takie dziewczyny zawsze były, nawet jak ja byłam z gimnazjum, znałam takie, które “miały chłopaków” o 12-16 lat starszych. Wiadomo dlaczego. I może marudzę, ale mam wrażenie, że film potraktował ten temat bardzo płytko.
“stodolowe wiersze” – Za stodołą, w koniczynie leżał książę na pierzynie XD
[Reply]
December 13th, 2009 at 17:50
Też pomarudzę na temat Galerianek – film mi się nie podobał z tych samych powodów co Tobie, miał dłużyzny, był zbyt dokumentalny co w filmie fabularnym wypada do kitu, a do tego temat został potraktowany bardzo słabo. Podobnie jak Hinata, jak chodziłam do gimnazjum (jedno z “najlepszych” jeśli chodzi o młodzież tego typu; wszystkie dzieciaki z największych blokowisk olsztyńskich tam chodziły) to natykałam się na takie dziewczyny.
“imiona nieznanych dziewczyn emo”? WTF?
[Reply]
December 15th, 2009 at 23:33
A mnie się Trudi Canavan podoba. Jak Mama skończy czytać, to mogę Ci życznąć. Na razie przeczytała prequel i pierwszy tom ;]
[Reply]