logo
 

Skrzydlate robotów sny

Robocik-avSezon grypowy w pełni. W mieszkaniu dwie osoby czują się gorzej, na roku również parę kaszle, skarży się na ból gardła lub po prostu nie przychodzi na zajęcia. Mam szczerą nadzieję, że moja odporność w dalszym ciągu wzmocniona jest po ostatniej chorobie, która miała miejsce chyba 1,5 miesiąca temu i nie da ciała. Do wszystkich chorych – zdrowiejcie szybko, najlepiej w domu, żeby niepotrzebnie nie zarażać innych. Szybciej Wam się poprawi i nie będziecie mieli nieprzyjemnych komplikacji. Dzisiejszy wpis nie będzie niestety zawierał części filmowej, gdyż od czasu poprzedniego najnowszy odcinek The Big Bang Theory był jedyną dłuższą produkcją z aktorami, którą widziałem.
Na szczęście szykuje się trochę laby, bo ten tydzień zdecydowanie do łatwych i przyjemnych nie należał, głównie przez ilość nauki (śródsemestralne testy ze znaków ftw.). Teraz na szczęście mam czas na chwilę oddechu w miłym towarzystwie i ogólny relaks. A już niedługo przerwa świąteczna, więc ogólnie nie jest źle.

Edit: Moment, zapomniałem zupełnie o filmie, który oglądaliśmy na zajęciach:

Film

Twilight Samurai jest ponoć filmem dobrym. Według wiki wygrał nawet jakąś nagrodę na festiwalu, niestety nie pamiętam jakim i przyznam szczerze, że sprawdzać mi się tego nie chce. Ocena na Filmwebie zdaje się potwierdzać pozytywne opinie, ale szczerze powiedziawszy historia Seibeia – tytułowego “Samuraja – Zmierzch”, zupełnie do mnie nie przemówiła. Sprawiedliwość oddać trzeba filmowi jeśli chodzi o poziom aktorstwa, bowiem stoi ono na dużo wyższym poziomie niż w większości produkcji japońskich. Możliwe, że bardziej doceniłbym fabułę, gdyby bohaterowie nie mówili dziwnym dialektem, co w połączeniu z kiepskimi głośnikami nie ułatwiało nam zrozumienia o co chodzi. Pomocne okazało się streszczenie historii, które co poniektórzy przeczytali przed seansem, ale mimo wszystko przyjemność z oglądania mogłaby być dużo większa, gdyby film miał chociażby japońskie napisy (o angielskich nikt nie marzył). Jeśli lubicie samurajskie kino, gdzie więcej jest rozmów niż walk, polecam spróbować, a nuż Was nie znudzi.

Anime

Zapał opadł mi również jeśli chodzi o japońskie produkcje animowane. Zastanawiam się, czy powodem tego jest tymczasowy wstręt do języka spowodowany kolosami w tym tygodniu, czy też pogoda, która sprawia, że żyć się odechciewa (x3, jeśli jest się meteopatą). Z listy oglądanych pozycji poleciał ze świstem Fairy Tail, mimo Ayi Hirano w roli jednej z głównych bohaterek. Nudne shouneny są nudne, a temu zupełnie nie udało się mnie wciągnąć. Następna w kolejce zdaje się być Tajemnica Nogizaki ~Purezza~, które przegrywa z poprzednią serią na wszystkich frontach – zarówno jeśli chodzi o fabułę, która w kontynuacji opiera się na pełnych fanserwisu jednoodcinkowych historyjkach, jak również graficznie. Postaci pokazane z trochę większej odległości przedstawiają się strasznie pokracznie i niestarannie. Szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałem takie niechlujstwo/skąpstwo twórców. Święty Kowal również przynudza, ale że w sobotę i tak mam zwykle dużo czasu, myślę że zmęczę go do końca, a nuż jeszcze wyjdzie na prostą. Na szczęście Kimi ni Todoke, Kobato. i Nyan Koi! trzymają poziom i to właśnie na nowe odcinki tych serii czekam najbardziej (chociaż ostatnio nawet obejrzenie tychże wymaga, o ironio, zmuszenia się). Sora no Otoshimono w dalszym ciągu poraża ogólną głupotą, chociaż ostatni odcinek nadgryzł poważniejszy wątek i nie wyszło to bardzo tragicznie. Sekretem do czerpania przyjemności z tego tytułu jest przede wszystkim wyłączenie myślenia, naprawdę pomaga. W Pewnym Railgunie za to widać już główny wątek bardzo wyraźnie i już właściwie od 7 odcinka zaczyna się pierwszy większy łuk z mangi. Yuri też jakby mniej, więc oglądanie jest zdecydowanie przyjemniejsze niż na początku.

Gry

Jeśli czytaliście całą poprzednią notkę zapewne pamiętacie Ninja Blade. Planowałem ukończyć tę grę dość szybko w przerwach w nauce – składała się z bodaj 10 misji, z których jedna trwała 30-40 minut, więc plan ten wydawał się prosty do realizacji. Życie jednak bardzo szybko go zweryfikowało, kiedy to okazało się, że po każdym restarcie coś kaszani się z rozdzielczością, a monitor wywala błąd “DVI OUT OF RANGE”, na który mam uczulenie po Prototype (w końcu nie udało mi się go ruszyć). Rozwiązanie problemu było na tyle proste, że nie musiałem nawet używać Googli, wystarczył zdrowy rozsądek – trzeba było przed każdym uruchomieniem usuwać plik PC Settings i po starcie gry ponownie ustawiać opcje graficzne. Błąd ten jednak na tyle mnie zirytował, że postanowiłem nie kończyć przygody Kena w Tokio opanowanym przez złe potwory. Decyzją tą niechybnie skazałem miasto na zagładę, ale na szczęście nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.

Jeśli podobał się Wam Samorost i jego kontynuacja, jesteście fanami zmarłego dawno temu gatunku przygodówek point’n'click lub po prostu lubicie historie o robotach (bardziej w klimatach powieści Asimova niż Transformersów), bezwzględnie powinniście zagrać w Machinarium. Tytuł ten, oprócz pięknej, ręcznie rysowanej grafiki i uroczego głównego bohatera (na avatarze) ma tę zaletę, zmusza gracza do myślenia i co najlepsze, w sposób logiczny. Żadnych małpich kluczy z Monkey Island, wszystkie łamigłówki da się rozwiązać zaprzęgając do pracy szare komórki. W ostateczności raz na ekran przejść można prostą minigierkę i uzyskać rozwiązanie zagadki, która nas przerasta. Jedyną wadą tej gry jest jej długość – parę godzin to niezbyt dużo, ale z drugiej strony mam wrażenie, że czas ten spędziłem lepiej niż przechodząc tryb dla jednego gracza w najnowszym Call of Duty.

.hack//Link, .hack//MMO

Jako, że layout bloga oraz inspiracja miały związek z .hackiem, uznałem że temu uniwersum należy się osobny nagłówek. Część z Was pewnie już o tym wie, ale news o rozpoczęciu produkcji nad ostatnią grą w świecie .hacka, zatytułowanej .hack//Link, był jednym z trzech powodów, dla których w ogóle kupiłem PSP. Pozostałe dwa to FF: Crisis Core i FF: Dissidia, ale mniejsza o nie.
Wracając do “Ostatniej walki w ‘The World’, jak opisuje //Linka trailer, parę dni temu pojawiła się strona, na której jest dostępnych ponad 100 screenów. Gdyby tego było mało, wczoraj pojawiły się informacje dotyczące zawartości pudełka wersji kolekcjonerskiej (mało ważne) oraz udostępnione zostało demo. Mam nadzieję, że już niedługo w nie zagram.
Chcąc ostudzić ewentualne nadzieje, //MMO wspomniane w tytule tej części notki to niestety nie zapowiedź gry, a jedynie wynurzenia fana na Siliconerze. O ile sam tekst ma niewielką wartość merytoryczną, gdyż wizja “The World” autora jest, jak określił to ktoś w komentarzach ‘zbyt meta’, to skłonić może do przemyśleń. Czy pokazany w bądź co bądź popularnym anime oraz grach MMORPG miałby szanse kiedykolwiek zaistnieć? Jak by wyglądał?
Moim zdaniem głównym czynnikiem warunkującym sukces i jedynym, który mógłby zainteresować graczy przy obecnym stanie rynku, zdominowanym przez WoWa z mniejszym lub większym powodzeniem przez Age of Conan, Aiona, Warhammera Online itp. jest wirtualna rzeczywistość. No ale jest to czynnik jakby ‘poza grą’, więc niezbyt relewantny, jeśli mowa o innowacyjnych rozwiązaniach w samej grze. Może kiedyś rozwinę temat, chociaż obawiam się raczej braku zainteresowania.

Aion

Złamałem się i wróciłem. Powodem był ten genialny filmik, prezentujący zmiany, które niedługo (oby) zostaną wprowadzone. Obecnie duża część z nich jest ponoć w developerskiej wersji gry, a na odbywających się obecnie koreańskich targach GStar 2009 poznamy prawdopodobnie bliższe szczegóły aktualizacji.
Tak więc, przedwczoraj reaktywowałem konto i wróciłem do mojego nienawidzącego Asmo z całego serca sorcerera (35 poziom). Niestety zdecydowanie wyszedłem z wprawy i po paru godzinach gry nabiłem dopiero 4/20 doświadczenia potrzebnego do level upa, a na dodatek straciłem 130/330k kinah (waluta w grze) na teleporty i zwrot expa po śmierci. Mam nadzieję, że szybko uda mi się dobić do 50 i już niedługo będę potrafił efektywnie wykorzystywać ten krótki czas, na który planuję się codziennie/co parę dni logować do gry.
Przy okazji chciałbym zaprosić wszystkich grających na serwerze Spatalos Elyosów do legionu Soul Hackers. Nie mamy co prawda zbyt wielu aktywnych członków, ale atmosfera jest bardzo miła. No i im nas więcej tym weselej. W razie czego /w Matsuki, ewentualnie użyjcie informacji kontaktowych z tej podstrony.

Na koniec, całkowicie offtopicowo chciałem zachęcić wszystkich do zapoznania się z recenzją “Księżyca w nowiu” (drugi tom sagi “Zmierzch”) autorstwa Easnadh. Dawno się tak nie ubawiłem przy czytaniu cudzej opinii na temat książki.

Ciekawostka: (by Onet)
Zwyczaj opuszczania spodni tak, aby było widać majtki, ma swoje korzenie w kulturze młodocianych gangów amerykańskich miast: brak paska w spodniach symbolizuje brak poszanowania dla prawa (policjanci zabierają ci pasek i sznurowadła, kiedy cię aresztują).

Zapytania:
licencjat nie obroniony co dalej
wojownik platformówka zmutowane Wojownik zmutowany z platformówką… Warte przemyślenia.
aion infinite gra wyłącza się Na oficjalnym serwerze ostatni patch bardzo poprawił stabilność.
blacksmith fanserwis Coś jak to?
gra mmo dla dziewczyn gdzie można kupić wszystko za darmo Będą grały aż umrą!
jak zrobić kwiatek w jezyku logo
jak zrobić z polskiej wersji devil may cry 4 angielską Cóż, można się było tego spodziewać po dodaniu do CDA polskiej wersji tej gry.
ściągniemy nawet niszczyciel tfu
kimi ni todoke manga gdzie mogę kupić? tu.
jak ułozyc obrazek z kropek i przecinków np miecz

Spokojnego weekendu
Keii

PS: Autorką avatara po raz kolejny jest Salva.

4 Responses to “Skrzydlate robotów sny”

  1. grozza Says:

    ‘raz na ekran’ – niezłe hasło.

    [Reply]

  2. Raven Says:

    Niezła to jest ta recenzja Zmierzchu :D!

    [Reply]

  3. Vanille Says:

    Fairy Tail anime tez mnie strasznie zawiodlo, jest glupie jak but i nudne ._. mange czytalo mi sie zdecydowanie lepiej, ma jakis taki… plynniejszy pace (brak mi slowa po polsku _^_)

    Machinarium jest dla mnie zbyt skomplikowane xD ale w Samorosty bawilam sie z czysta przyjemnoscia, sa przeslodkie i przefajna grafike maja xD

    [Reply]

  4. Hinata Says:

    “Będą grały aż umrą!”… phi! stereotypy :P

    Co do “Księżyca w nowiu” jestem w trakcie, ale cóż… nawet HP był chyba napisany ambitniejszym językiem ;p

    [Reply]